piątek, 7 kwietnia 2006

Pokaż mi swój PR - a powiem Ci kim jesteś.

PR - te dwie literki same w sobie przedstawiają się dość mizernie i absolutnie nic nie znaczą. W rzeczywistości pozawirtualnej to jednoznacznie kojarzący się skrót terminu - public relations. Za to w wirtualnym świecie te dwie literki wywołują burze, gradobicia, wojny podjazdowe, bitwy lokalne i inne katastrofy. Są podmiotem i przedmiotem takiej - krytycznej wręcz - masy dyskusji, publikacji, rozprawek, notatek..., iż można by się pokusić o napisanie na ten temat niejednej nader poważnej pracy naukowej - na dodatek z różnych dziedzin (marketing, psychologia, socjologia - i co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy).

A o co cały ten szum - o kilka cyferek graficznie zobrazowanych malutkim paskiem - o PageRank.
Sięgając do "wikinicji" (mam dzisiaj nastrój na dziwaczne neologizmy ;)) - PageRank to - metoda nadawania indeksowanym stronom internetowym określonej wartości liczbowej, oznaczającej jej jakość. Algorytm PageRank jest wykorzystywany przez popularną wyszukiwarkę internetową Google. Został opracowany przez założycieli firmy Google Larry'ego Page'a i Sergeya Brina podczas ich studiów na Uniwersytecie Stanforda w 1998 roku. Dalej "wikinicji" cytować nie będę bo z każdym zdaniem brzmi ona coraz bardziej bełkotliwie... wróć... miało być fachowo ;).

Łopatologicznie PageRank to system ocen w skali od 0 do 10 wymyślony przez, i na potrzeby google, który w założeniu miał pomóc w wyłapywaniu z zasobów internetowych wartościowych stron - po to, aby właśnie takie strony znajdowały się wysoko w wynikach wyszukiwania.
Jak to zwykle bywa - założenia to jedno - a praktyka ma w nosie założenia i robi co chce ;). A w praktyce okazało się, iż algorytm przyznający oceny stronom idealny nie jest z całą pewnością. Nie jest - i być nie może. Ponieważ nie da się według schematu, obiektywnie ocenić każdej strony.
Jedno z przyjętych założeń, iż do wartościowej strony będzie prowadzić wiele linków z innych wartościowych stron - nie mogło się sprawdzić. Być może na początku faktycznie w ten sposób dało się ocenić wartość stron. Póki większość twórców stron nawet nie wiedziała o istnieniu PR, a Ci, którzy już wiedzieli - nie rozpracowali jeszcze na czym opiera się mechanizm oceniania stron. Wtedy faktycznie linki na stronach miały większą wagę i znaczenie. Ponieważ webmasterzy umieszczali na swoich stronach linki do witryn, które uważali za ciekawe, warte uwagi.
Niestety - szybko odkryto znaczenie takich linków w przyznawaniu stronom PageRank. I odtąd rozpoczęły się masowe wymiany linków, katalogomania, dmozomania i inne nader fascynujące zabawy - których jedynym celem było pozyskanie jak największej ilości "wartościowych" linków prowadzących do strony chcącej zwiększyć swój PR.

Algorytm PR ulegał, i wciąż ulega modyfikacjom. Jednak pewne kryteria - jak choćby te nieszczęsne linki - nie zmieniają się, bo i zmienić się nie mogą.

Twórcy PR - czyli google - choć wzrokiem sokolim nie grzeszą - musieli dostrzec "skutki uboczne" wprowadzenia PageRank. Dostrzegli - i w efekcie znaczenie PR przy indeksowaniu strony w google zaczęło mieć coraz mniejsze znaczenie. Oczywiście nie da się w tej chwili dokładnie określić jak bardzo zmniejszyło się znaczenie PR. Natomiast wiadomo, iż PR ma w tej chwili niewielki wpływ na pozycję strony w google. Są też tacy, którzy od jakiegoś czasu wieszczą rychły koniec PageRank.
Ostatnie "updaty" PR zdają się potwierdzać przewidywania "wieszczów". Zwłaszcza najnowszy update - sprzed kilku dni. Update bardzo dziwny - po którym masa nowych, czasem kompletnie bezwartościowych stron - dostała niezły PR. Np. jedna z moich stron, która jest jedynie zlepkiem kodów reklam z programów partnerskich (i to częściowo w formacie iframe) - ma teraz PR 2. Stronka - mizerna reklamka jednego e-booka - zarobiła PR 4 i.t.d., i.t.p., i.t.d..
Ogólnie śmiech na sali, wesoły autobus i mazowieckie przytupy.

O tym, że PageRank szybko traci na znaczeniu wie każdy, kto choć trochę interesuje się pozycjonowaniem. Każdy wie - a jednak większość z tych "każdych" nadal gorąco dyskutuje przy kolejnych "updatach" PR, i nadal większość "każdych" raduje się na widok skoku PR swoich stron.

I o co tyle krzyku? - Ano o nic - ale nie ma to jak radosna i pełna werwy dyskusja o niczym. W końcu to ludzka rzecz - pogadać ;).

A dla tych - którzy hołdują przytoczonej wyżej "maksymie" - podaję linki do kilku takich zażartych dyskusji (może i ogólnie bezproduktywnych, ale literacko miejscami niezwykle intrygujących):
- UPDATE PR - forum.optymalizacja.com
- Update Jagger, 16 października 2005r.

4 komentarze:

Luke Mica pisze...

kiedyś na jakimś zagranicznym forum ktoś nazwał go Penis-Rank ;)

ogólnie cała ta machina PR od początku niespecjalnie mi się podobała. przykład? długo zanim otworzyłem bloga, subdomena lm.kom.pl leżała sobie podpięta do darmowego serwera, gdzie wrzucałem prywatne fotki i temu podobne sprawy - dla znajomych. kiedy otworzyłem blog i postanowiłem wykorzystać w/w adres, okazało się że ma PR 5/10(!!!???). po aktualizacji w październiku i paru zabiegach pozycjonujących stanęło na 3/10. od grudnia (sic!) jest 1/10. cóż, trochę przedobrzyłem z pozycjonowaniem...

poza tym na forach typu webhelp.pl wszyscy jednogłośnie twierdzą że PR nie ma związku z pozycją strony w wyszukiwarce.

tak poza tym - już gdzieś kiedyś natknąłem się na Twojego bloga, ale dopiero po komentarzu pod notką o Bloggerze powróciłem na dłużej :) całkiem tu przyjemnie, jeszcze tu nieraz wrócę.

PS. wiem że to było daaaaawno, ale zostały Ci jeszcze zaproszenia na Gmail?

RAFi pisze...

pokaŻ a nie pokaRZ :)

magbag pisze...

No cóż mogłabym upierać się przy wersji, że to celowe - od pokarania PR'em - ale się nie uprę - to po prostu był koncertowy byk.
Poprawiłam oczywiście - ale nie da się ukryć, że mi głupio - tym bardziej, że często sama wytykam innym błędy.

xlblog.pl pisze...

Niby nie ma związku a każdy chce go mieć...